O autorze
W pewnym sensie jestem hipsterem „islamofobii” ;) - robiłem to, nim jeszcze stało się to w Polsce modne. A tak na serio, to nie chodzi o islam, lecz o jego polityczny aspekt, będący w sprzeczności z otwartym społeczeństwem i podstawowymi zasadami demokracji. Między innymi dlatego założyłem stronę http://www.euroislam.pl/ oraz prowadzę stowarzyszenie Europa Przyszłości.
Na twitterze @jasziek
Pasjonują mnie sprawy społeczne, polityka międzynarodowa, religie. Poza tym zawodowo zajmuję się zarządzaniem finansami, biegam, a wolny czas najchętniej spędzałbym włócząc się po kawiarniach.

Przyszłość polskiego islamu: zwolennicy szariatu czy Tatarzy?

Profesor Selim Chazbijewicz uważa, że z szariatu powinno wyrzucić się trzy czwarte przepisów, że kobiety nie muszą nosić hidżabu, a polscy muzułmanie niepotrzebnie przebierają się za Arabów. Uważa też, że duża część mieszkających w Polsce Arabów to zaakceptuje, bo chcą koegzystencji, a nie konfliktu. Z tym najtrudniej jest mi się zgodzić.

Tego samego dnia, kiedy w NaTemat ukazał się wywiad Michała Gąsiora z profesorem Chazbijewiczem, facebookowa strona muzułmanów „Islam w Polsce” (ok 1000 fanów) rozdawała darmowe książki. Wśród nich takie perełki jak „Islam religią przyszłości” Saida Qutba, głównego ideologa islamskiego fundamentalizmu, zwanego „Leninem dżihadu”. Czy też „Moje pierwsze kroki w islamie” mniej znanego Dr. Abdul-Rahmana Al-Sheha. I chociaż prawdopodobnie polskiemu czytelnikowi to nazwisko niewiele mówi, nieobce jest ono służbom bezpieczeństwa Brandenburgii, które na swojej stronie wprost piszą „jest on islamskim ekstremistą. Swoimi publikacjami próbuje rozpowszechniać totalitarne i zorientowane na przemoc zrozumienie islamu”.
Dostępna jest także broszura „Prawdziwa religia”, napisana przez Abu Ameenaha Bilal Philipsa, któremu nie wolno już wjeżdżać do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Australii, ale także do Bangladeszu. W Czechach policja w rajdzie na meczet aresztowała wydawcę czeskiego tłumaczenia jego innej książki.

I to może jest jeszcze nic nie znacząca dystrybucja małego fanpage’a. Od lat jednak przestrzegamy, że książki fundamentalistów islamskich, takich jak Qutb, Maududi, Mawlawi, wydawane są przez organizacje związane z Ligą Muzułmańską w RP.

Miesiąc temu inny fanpage, liczący już 15 tysięcy członków, publikował treści antysemickie, zręcznie podpinając pod uprzedzenia muzułmanów antysemityzm rodzimego chowu.

Tak więc trudno mi uwierzyć w zapewnienia, że spora część muzułmanów w Polsce chce koegzystencji i zrezygnowałaby z marzeń o idealnym islamskim państwie, rządzonym zgodnie z prawami szariatu. Po co więc im te książki, takich autorów? Autorów odpowiedzialnych za ideologię, która obecnie podpala Bliski Wschód i wyrzyna tam chrześcijan, jazydów, szyitów i "nie dość islamskich" muzułmanów.

A nawet jeżeli zgodzimy się, że istnieje milcząca większość, do której stara się trafić mniejszość, związana z imigrancką Ligą Muzułmańską w RP, to postawmy inne pytanie. Kto kontroluje obecnie więcej centrów muzułmańskich w naszym kraju - Liga czy Tatarzy? Kto będzie zdobywał rząd dusz? Kto będzie starał się zawłaszczyć reprezentację muzułmanów w dialogu z rządem i społeczeństwem?


Profesor Chazbijewicz w roku 2011, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" sam odpowiedział na te pytania: „Mniejszość tatarska w Polsce coraz bardziej się kurczy. Natomiast coraz częściej do naszego kraju przybywają imigranci z Azji, Afryki czy Bliskiego Wschodu, którzy nierzadko wchodzą w konflikt z Tatarami na tle światopoglądowym”.

I tak jak gorąco popieram jego poglądy na temat reformy islamu, odrzucenia szariatu, tak samo bardzo obawiam się, że w dalszej przyszłości polscy muzułmanie podobni do niego będą w znaczącej mniejszości.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...