O autorze
W pewnym sensie jestem hipsterem „islamofobii” ;) - robiłem to, nim jeszcze stało się to w Polsce modne. A tak na serio, to nie chodzi o islam, lecz o jego polityczny aspekt, będący w sprzeczności z otwartym społeczeństwem i podstawowymi zasadami demokracji. Między innymi dlatego założyłem stronę http://www.euroislam.pl/ oraz prowadzę stowarzyszenie Europa Przyszłości.
Na twitterze @jasziek
Pasjonują mnie sprawy społeczne, polityka międzynarodowa, religie. Poza tym zawodowo zajmuję się zarządzaniem finansami, biegam, a wolny czas najchętniej spędzałbym włócząc się po kawiarniach.

Wielokulturowy bełkot o wartościach europejskich

Mamadou Diouf
Mamadou Diouf ngo.pl, fot Kaja
Wraz z imigracją zawitał do Polski wielokulturowy bełkot. Z wywiadu z Mamadou Dioufem, reprezentantem Centrum Wielokulturowego w Warszawie dowiemy się, że „chrześcijaństwo jest z importu”, a wartości europejskie to bzdura, bo są to wartości ludzkie.

Nawet cyfry arabskie, które są indyjskie, to coś, czym dzisiaj wypełniamy PIT, a nie cyframi rzymskimi.



Prawdą jest przenikanie się kultur, zapożyczanie jednych od drugich, ale tego raczej nikt nie neguje. Wartości europejskie, jeżeli mówi się o nich jako o połączeniu tradycji judeo-chrześcijańskiej, rzymskiej i greckiej, to konkretne zdobycze tychże cywilizacji leżące u rdzenia naszej, obecnej. Rozdział tego, co boskie i cesarskie, prawo jednakowe dla wszystkich obywateli, racjonalizm i demokracja.

Zapewne każdy, kto będzie chciał wsadzić kij między szprychy i poszukać dziury w całym, wytknie Europie niechlubne wydarzenia z przeszłości, niedostatki w czasach teraźniejszych. Jednak wartości europejskie nie są dlatego europejskie, bo są unikalnym produktem powstałym w europejskiej izolacji, ale dlatego, że współczesna Europa je przyjęła jako swoje. Nie wzięła też ich znikąd i ot tak sobie. Przez wieki w toku różnych wydarzeń historycznych, pod wpływem wielkich myślicieli, kształtowania się zasad współżycia społecznego, te wartości poddawane były próbom, ścierały się w przenośni i dosłownie w ogniu.

Oczywiście moglibyśmy twierdzić, że wartości chrześcijańskie są wartościami bliskowschodnimi, gdyby nie mały szczegół. Chrześcijaństwo na tamtych terenach zostało praktycznie zniszczone. Przez kogo, mówić nie muszę.
Czy są to wartości ludzkie? Tak. W ten sposób, że wystarczy być człowiekiem, żeby przyjąć, że takie wartości chce się pielęgnować. Jeśli natomiast zapytamy o to w debacie nad napływem imigrantów z krajów islamskich, czy są to wartości islamskie? Odpowiedź brzmi: nie. Islam nie przewiduje prawa stanowionego sprzecznego z prawem boskim, nie przewiduje równości wszystkich obywateli wobec prawa bez względu na płeć i wyznanie, a silny racjonalistyczny ruch mutazylicki został wykończony na samym początku, po czym w XII wieku ostatecznie zamknięte zostały bramy idżtihadu, który dawał jeszcze jakieś nadzieje na otwartą krytykę i interpretację. Dzisiaj słyszymy, że to się zmienia, ale nie widać jeszcze silnego ruchu, który by mógł powiedzieć, że te wymienione wartości to wartości islamskie.(*)

Tak więc to, co uprawia Mamadou Diouf, to próba przekonania nas, że świat generalnie jest jednym wielkim wspólnym domem, gdzie wszyscy te wartości pożyczają od siebie, wszyscy takie wartości podzielają. To szkodliwe kłamstwo.

Natomiast każdy może, to jest za darmo (ewentualnie w niektórych sytuacjach płaci się krwią), przyjąć te wartości. Europa jest na to otwarta, sądząc po liczbie pieniędzy jakie wydaje się na promowanie tego sposobu postrzegania świata. Jednak dopóki tak się nie stanie, obojętnie jak bardzo byśmy sobie tego życzyli, wartości te pozostaną wartościami europejskimi czy zachodnimi, a nie ogólnoświatowymi. Z jednego powodu - ponieważ przeważnie tylko w tej cywilizacji są one praktykowane.

* Otworzenia bram interpretacji domagają się zarówno reformatorzy jak i islamiści.
Trwa ładowanie komentarzy...