Uchodźcy wyjaśnieni?

Redakcje głównych mediów postanowiły wyjaśnić Polakom wspólnie, o co chodzi z tymi uchodźcami. To dobrze. Redakcję Euroislamu.pl cieszy fakt, że w większości znajduje się tam to, o czym mówimy od miesięcy, a za co niektóre z tych redakcji próbowały nas oczerniać. Nie czas jednak na animozje, lecz na rzetelną dyskusję.

Rzetelność dyskusji wymaga jednak pewnej precyzji.

Dlaczego uciekają i gdzie przebywają?
Syryjczycy uciekają przed krwawą wojną domową”, informuje poradnik. W zasadzie tak. Jednak ta fala, która dociera do Europy jest już ucieczką od złych warunków życia z obozów uchodźców w Turcji czy w Libanie. Unia Europejska przez lata zaniedbała humanitarną pomoc zgromadzonym w obozach, zaniedbała „opiekowanie” się sąsiednimi terytoriami i była nieaktywna w syryjskim konflikcie. Józef Pinior może w TVP Info mówić o rezolucjach Parlamentu Europejskiego, ale ma świadomość tego, że pomoże to tak samo, jak polubienia na Facebooku.

Prawdą jest, że większość uchodźców przebywa w biednych sąsiednich krajach albo są uchodźcami wewnątrz terytorium kraju, gdzie toczy się konflikt. To naturalne, że w sytuacji zagrożenia uciekamy najbliżej, gdzie można. Od kul wcale nie trzeba uciekać z Damaszku aż do Berlina. Zgodne to z przewidywaną przez prawo ochroną uchodźcy, zagwarantowaniem bezpieczeństwa w najbliższym możliwym miejscu.

Jeżeli będziemy postępować inaczej i oferować bezpieczne schronienie w państwach o najlepszej opiece socjalnej, to będziemy tylko ułatwiać czystki etniczne w strefach konfliktu. To zdają się rozumieć autorzy poradnika, kiedy mówią o Tatarach Krymskich, którym Polska nie udziela azylu, bo mogą schronić się na dużej Ukrainie. Kiedy jednak chodzi o ludzi, którzy już znaleźli się poza strefami konfliktu, ale koniecznie domagają się przyjęcia w Niemczech, ten aspekt nagle znika autorom z oczu.

Kogo przyjmujemy i jak wygląda odrzucanie?
„Władze UE wysyłają jasny sygnał, że przyjmiemy tylko uchodźców”. Twórcy poradnika nie mogli użyć lepszego określenia. „Wysyłanie jasnych sygnałów” od skutecznej polityki imigracyjnej różni się bardzo. Jeżeli w Niemczech pod koniec ub.r. czekało na deportację 140 tysięcy nielegalnych imigrantów, a deportowano 11 tysięcy, to jest to raczej „sygnał”, że pozostanie w Niemczech może się udać. Handel nielegalnymi paszportami i brak możliwości sprawdzania też to utrudniają.

Kto jest, a kto nie jest uchodźcą?
Redakcje zauważyły, że „zamazywanie granicy między pojęciami” „uchodźca” i „imigrant ekonomiczny” jest szkodliwe. Napawa to również nadzieja na to, że dziennikarze nie będą określali całej tej fali jako fali uchodźców. Nie będą pokazywali Mauretańczyka w Calais i określali go mianem uchodźcy, chociaż jego status nie został zweryfikowany.

Uchodźcą, zapewniają gazety i portale, nie zostanie też zbrodniarz wojenny związany z reżimem Asada lub ktoś, kto walczył po stronie Państwa Islamskiego. Nie wskazują jednak metod, jakimi możemy wyłuskać z tego tłumu terrorystów i zbrodniarzy wojennych.

Służby niemieckie mają pod obserwacją znaczną grupę osób, o których wiadomo, że walczyły na terenie Syrii, ale konkretnych zarzutów postawić im nie można. Poza tym mamy bogatą tradycję obecności na Zachodzie takich osób, jak mułła Krekar czy Abu Hamza, którzy są terrorystami i pozostają na naszym wikcie, ponieważ nie można ich deportować do krajów pochodzenia, gdzie czekałyby na nich tortury.

W dalszej części poradnika czytamy, że to uchodźca musi udowodnić, że grozi mu prześladowanie. W teorii proste, ale weryfikacja opowieści osoby, która „utraciła” swoje dokumenty uciekając w popłochu nie jest łatwa.

Co zrobi Unia?
Unia deklaruje wiele rzeczy, które zrobi, by skłonić nas do przyjęcia planu obowiązkowej relokacji kwot uchodźców. Niestety obietnice składane na przełomie maja i czerwca nie zostały zrealizowane. Donald Tusk mówił o planie walki z przemytnikami, planie selekcji, planie deportacji i planie powrotów po ustaniu uchodźctwa. Nic z tego się nie wydarzyło. Libijskie łodzie są nienaruszone, a w Turcji kwitnie pontonowy biznes. Wszyscy rozkładają ręce, nie wiedząc jak oddzielać jednych od drugich i rozmawiają tylko o tym, jak integrować uchodźców ze społeczeństwem, czyli z zamiarem ich stałego osiedlenia w Europie.

Mówienie, że Europa nie ma narzędzi do szybkiego rozwiązania niektórych kryzysów, to ukrywanie się za brakiem odwagi politycznej do przeciwstawienia się Turcji i wspierania autonomicznego kurdyjskiego regionu Rożawa w Syrii, który jest w stanie dać odpór dżihadystom i rozpocząć odzyskiwanie bezpieczeństwa przez ludzi.

Niestety, Tusk reprezentując Unię na spotkaniu z prezydentem Turcji Erdoganem wyraził solidarność wobec Turcji w kwestii zamachów terrorystycznych PKK, a o przestępstwach Turcji wobec Kurdów się nie zająknął.

Z poradnika wynika, że najsilniej wspieranym i bezwzględnie realizowanym planem Unii wobec uchodźców jest szantaż wobec krajów unijnych, żeby zgodziły się na relokację. Poważnie traktowane jest straszenie ograniczaniem dostępu do funduszy strukturalnych, czy zamknięciem dostępu do rynku pracy dla polskich obywateli. Ma to miejsce, pomimo że jednocześnie sama Komisja Europejska dementuje nieodpowiedzialne głosy niemieckich czy austriackich polityków. W tej sytuacji chce się zacytować motto poradnika: „Więcej wiedzy, mniej strachu”.

Wyjaśnia się nam też, że presja na granice unijne nie zmaleje i powinniśmy okazać solidarność z innymi państwami. Pomija się informację, że presja została wywołana między innymi bardzo otwartymi deklaracjami Niemiec co do przyjmowania uchodźców, bardzo liberalnym podejściem do przemytników w ramach operacji Tryton i że relokując oraz przyjmując następne fale stworzy się ryzyko, że imigracja nie tylko nie ustanie, ale się nasili.

Czy Polska jest gotowa?
Poradnik przyznaje, że nie mamy miejsc w ośrodkach, tylko jakieś awaryjne, przygotowane na wypadek kryzysu w Donbasie, który nawiasem mówiąc może się wydarzyć. Autorzy poradnika twierdzą, że sprawdzenie czy nie ma wśród uchodźców terrorystów jest łatwe, bo robią to sami internauci i porównują nawet zdjęcia w internecie (sic!).

Po co nam wobec tego ABW? Zwłaszcza, że dr Krzysztof Liedel, wieloletni specjalista od bezpieczeństwa i terroryzmu w ABW szacuje zdolność Polski do rzetelnego sprawdzenia zaledwie na 200-300 osób.

Pomimo tych nieścisłości w prezentowaniu tematu przez poradnik, jest to o niebo lepsze niż moralizowanie i grożenie palcem. Czy to początek dyskusji na temat tego, co my w Euroislam.pl uważamy za początek wielkich migracji?
Trwa ładowanie komentarzy...