Grupa naTemat

Margines islamskiego ekstremizmu szeroki na 50%

Zaskakujące okazały się wyniki niemieckich badań nad fundamentalizmem w europejskim islamie. Czy ekstremiści to rzeczywiście nieistotna dla społeczności mniejszość?

Profesor Selim Chazbijewicz, imam polskich Tatarów, przy okazji zamachów na „Charlie Hebdo” mówił o „szerokim marginesie” ekstremizmu w islamie. Jak jest on szeroki? Prof. dr. Ruud Koopmans z Berlińskiego Ośrodka Nauk Społecznych (WZB) na podstawie przeprowadzonych badań twierdzi, że od 40 do 50% muzułmanów w Europie Zachodniej może być określonych jako fundamentaliści.


W wideo, w którym omawia szokujące wyniki swoich badań, Koopmans mówi, że nie chodzi tu o grupę, która zdobyła się na odwagę lub jest gotowa wyjechać na dżihad do Syrii, ale o tych, którzy podzielają ich poglądy. To ci, którzy podzielają wrogość do Zachodu, do Żydów. W tym zawiera się także bardziej radykalna grupa 10-15% muzułmanów, którzy deklarują wolę użycia przemocy w celu obrony swojej religii.

Koopmans, profesor badań nad socjologią i migracją na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie, chciałby, żeby wyniki tych badań zostały uznane przez organizacje muzułmańskie. „Ważne, żebyśmy odeszli od idei, że islamski radykalizm nie ma nic wspólnego z islamem i jest czymś nieistotnym w społeczności muzułmańskiej”, mówi uczony.

Na obraz fundamentalisty w jego badaniach składają się trzy przekonania: konieczność powrotu do korzeni religii; wiara w jedyną prawdziwą i obowiązującą interpretację religii; uznanie praw religijnych za ważniejsze od świeckich. Muzułmanów w Zachodniej Europie, spełniających wszystkie trzy kryteria, jest do 50%, podczas gdy chrześcijan mniej niż 4%.

Również wrogość do zewnętrznych, obcych grup jest znacznie wyższa wśród europejskich muzułmanów niż chrześcijan. Ponad jedna czwarta naśladowców Mahometa jest wrogo nastawiona jednoczesnie do Żydów, homoseksualistów i Zachodu. Taka postawa charakteryzuje tylko niecałe 2% chrześcijan, przy czym badana jest tu dla odmiany wrogość wobec muzułmanów, a sięga ona ponad 20%.

Z uogólnieniami trzeba uważać. Nawet tutaj są różnice pomiędzy społecznościami i na przykład alawici, odłam islamu, będą mniej radykalni niż sunnici. Tak samo muzułmanie pochodzący z Maroka są mniej wrogo nastawieni niż sunniccy Turcy.

I to fundamentalizm właśnie, jak pokazują badania WZB, jest skorelowany z wrogością wobec innych. Przy czym u religijnych chrześcijan nie rośnie to tak gwałtownie i przede wszystkim skupia się na niechęci do muzułmanów. U islamskich fundamentalistów międzygrupowa nienawiść sięga 70% dla każdej z wymienionych grup.

Autorzy raportu chcieliby zbadać jeszcze Wielką Brytanię, by móc porównać dane dla grup muzułmanów wywodzących się z innych rejonów niż Afryka Północna czy Turcja.

Co zatem robić z takimi wynikami badań? Przede wszystkim przyznać, że problem nie jest marginalny, a skupianie się tylko na tych, którzy są zaangażowani w przemoc, nie rozwiąże problemu radykalizacji muzułmanów.

Deklarując walkę z bliżej nieokreślonym terrorem, a nie z takim, jak chciałby Wojciech Engelking we „Wszystko co Najważniejsze”, „który ma twarz, narodowość, religię i filozofię polityczną”, skazujemy się na porażkę, ponieważ nie chcemy poznać i zrozumieć wroga.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj